Klaus Bachmann o plagiatach

2 listopada 2010 Wyłączono przez Jaworowski Karol

Klaus Bachmann o przyczynach plagiatów w polskiej nauce:

Wszyscy atakują rektora Akademii Medycznej we Wrocławiu za popełnienie plagiatu. Kiedy wszyscy kogoś atakują, to ja muszę go bronić, bo instynktownie wyczuwam, że coś jest tu nie tak.

Tu rzeczywiście coś jest nie tak. Bo jeśli ktoś z tytułem profesorskim, zajmujący wysoką pozycję, miałby popełnić tego typu czyn, to nie byłaby jego wina, tylko nasza, bo to my wszyscy stworzyliśmy sytuację, w której on mógł dojść do wniosku, że tak wolno.

Ale prawdziwy problem tkwi w systemie edukacji, który promuje odtwarzanie a nie tworzenie. Kiedy dyskusja jest niemile widziana, sprawdza się tylko bezmyślne powtarzanie.

Dziś w naszych szkołach uczymy dzieci, że mają się uczyć na pamięć z podręczników i nie pisać opracowań na podstawie własnego widzimisię, tylko tego, co mówi nieomylny nauczyciel i autorytety, jakimi są autorzy podręczników.

Własna inwencja, pomysły? Dwója, siadać! Nasze dzieci przerabiają to przez 12 lat, potem opuszczają szkołę i stają się studentami. I z dnia na dzień mają się pozbyć tych nawyków, krytykować podręczniki, zamiast traktować je jak prawdę objawioną, dyskutować z wykładowcą, zamiast spijać mądrość z jego ust? To musi być szok.

Pewnie Huntington to miał na myśli, kiedy napisał książkę o zderzeniu cywilizacji. Szczególnie ciężkie jest to zderzenie u studentów wyjeżdżających za granicę. Nie wolno odpisać, kopiować, kompilować? Nikt ich nie nauczył, jak przelać własne pomysły na papier. Nikt ich nie nauczył, że można bezkarnie mieć własny pomysł.

Teraz żałuję, że sam nie popełniłem tekstu na miarę felietonu Bachmanna. Na tym blogu zdecydowanie za często cytuję (czytaj: legalnie plagiatuję) innych. Ale co zrobić, skoro piszą mądre rzeczy?

READ  Z prądem i pod prąd