Dobry nauczyciel komunista

30 października 2011 Wyłączono przez Szymon Mazurek

Czy aktywny komunista, wyznający zasady swojego kierunku jest w stanie obiektywnie nauczać studentów?

Takie pytanie pojawiło się w pierwszym komentarzu pod artykułem-wypowiedzią-sprostowaniem prof. Wiktora z Uniwersytetu Wrocławskiego w Gazecie Wyborczej. Prof. Wiktor, członek Komunistycznej Partii Polski, odnosi się tym tekstem do felietonu Klausa Bachmanna, w którym pada nazwisko profesora. Profesor nie zauważa jednak ironii i sarkazmu felietonisty, bo traktuje tekst nadwyraz poważnie i swoje boje uczelniane przedstawia jako przykład braku tolerancji w uniwersyteckim świecie. W sumie się nie dziwię. Po niedawnym polowaniu na komunistę (część 1 i część 2)  można być przewrażliwionym.

Ale wracając do pytania… Pod tekstem prof. Wiktora rozpętała się mała burza w komentarzach. Że komunizm, że marksizm, że zbrodnia, że zło, że studenci etc. I padło pytanie, czy komunista może być dobrym nauczycielem? No to ja się pytam, czy liberał może być dobrym nauczycielem? A aktywny członek PIS? Zaangażowany działacz PO? Katolik? Muzułmanin? Każdy może! Tylko nie każdy potrafi.

Spotkałem w swoim życiu wielu nauczycieli. I dobrych, i kiepskich. I jakoś nie wydaje mi się, żeby ich przekonania miały bezpośredni wpływ na to, jak wykonywali swoją pracę (no chyba, że ich światopogląd sprowadzał się do hasła „będę kiepskim nauczycielem”).

Odpowiedź na pytanie o dobrego nauczyciela kryje się bowiem w oczekiwaniach, jakie wobec niego mamy. Liberał będzie pewnie kiepskim nauczycielem w szkółce dla młodych komunistów. Nic po księdzu katolickim w islamskiej szkole prawnej. Ale w końcu uczelnie wyższe to nie są miejsca indoktrynacji (ciągle mam taką nadzieję). I wszyscy uczący w nich nauk humanistycznych powinni w gruncie rzeczy wykładać filozofię. Przedstawiać różne punkty widzenia i nieustannie dyskutować. Debatować i deliberować. Nie zgadzać się i argumentować. Kłócić i zwalczać (werbalnie wystarczy).

Obiektywizm? A komu on potrzebny, jeśli w ogóle jest możliwy. Wykładowca ma mieć swoje zdanie! I student też!