Motywująca degresja podatkowa

9 kwietnia 2007 Wyłączono przez Jaworowski Karol

To będzie kolejny wpis o podatkach. Tym razem o najrzadziej spotykanej formie podatku dochodowego: podatku degresywnym. W pierwszej połowie lat 90. taki podatek funkcjonował np. na Łotwie.

Absurdalne? Mający najwięcej pieniędzy mają płacić najmniej? Tim Harford z Financial Times wyjaśnia, co stoi za pomysłem degresywnej skali podatkowej. Motywacja!

Podatek progresywny może być wyjątkowo demotywujący. Pracujesz więcej, zarabiasz więcej, płacisz więcej (nie tylko w ujęciu kwotowym, ale również w ujęciu procentowym). Po co więc pracować więcej? Nie opłaca się. Jeśli grozi Ci przeskoczenie do kolejnej grupy podatkowej, możesz nie być zainteresowany nadgodzinami. Skoro nie będziesz pracował, nie będziesz zarabiał i nie zapłacisz podatku. A państwo traci potencjalne dochody.

I tu pojawia się podatek degresywny. W tym systemie zarabiający więcej są niejako nagradzani przez państwo niższą stawką podatku. Argumentów za zarabianiem więcej jest nieskończenie wiele, ale ten może być wyjątkowo ważny.

Obniżenie podatków dla lepiej zarabiających nie jest wcale takie nierozsądne z punktu widzenia państwa, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Ostatecznie oni i tak zapłacą dużo więcej, niż Ci zarabiający najmniej. Ale bardzo prawdopodobne jest również, że zapłacą więcej niż gdyby płacili podatek w skali progresywnej. Po prostu będą bardziej zmotywowani do uzyskiwania wyższych dochodów, co zwiększa podstawę opodatkowania.

Koncepcja podatku degresywnego pokazuje, w jaki sposób państwo może używać podatków jako instrumentu polityki nie tylko gospodarczej. Argumenty są takie same, jak w przypadku ulg podatkowych. A w ogólnym ujęciu mamy do czynienia z tym samym mechanizmem oddziaływania podatków na podatników, który przedstawiany jest za pomocą krzywej Laffera.

READ  Chiński inwestor