Otwarty rynek pracy – korzyści i zagrożenia

9 maja 2007 Wyłączono przez Zbigniew Mogiła

Wrota do rynku pracy kolejnego państwa tzw. starej Unii Europejskiej zostały otwarte. Holandia dołączyła do grupy krajów pozwalających pracownikom z nowych państw członkowskich na legalne podejmowanie pracy. Poczyniony został więc kolejny krok zmierzający ku urzeczywistnieniu idei wspólnego rynku opartego na swobodzie przepływu siły roboczej, kapitału, towarów i usług. Fakt ten daje asumpt do zastanowienia się, jakie właściwie korzyści odnosi państwo uwalniające dostęp do swojego rynku pracy. Czy owa liberalizacja nie tworzy zarzewia dla problemów o charakterze społeczno-ekonomicznym, a nawet kulturowym? Powyższe kwestie są niezwykle istotne również dla Polski- szczególnie w kontekście organizacji przez nasz kraj Euro 2012 i wiążącym się z tym rosnącym zapotrzebowaniem na siłę roboczą, zwłaszcza w sektorze budowlanym.

Wraz z postępującym rozwojem ekonomicznym następuje zmiana jakościowa gospodarki danego kraju. Mniejsze znaczenie w tworzeniu PKB odgrywać zaczyna tzw. sektor I- czyli w dużej mierze rolnictwo. Wagę zyskują zaś przemysł przetwórczy i wymagające coraz większego zasobu wiedzy usługi. Jednocześnie mamy do czynienia ze wzrostem produktywności siły roboczej-związanym zarówno z napływem kapitału, jak i podnoszeniem kwalifikacji przez pracowników-co z kolei stymuluje wzrost płac i dochodów do dyspozycji ludności. Powyższe procesy powodują, iż w krajach uprzemysłowionych spada podaż pracowników zainteresowanych podjęciem relatywnie niskopłatnych zajęć- np. w rolnictwie lub usługach nie wymagających kwalifikacji (często jest to także pokłosiem rozbudowanego systemu zasiłków dla bezrobotnych). Aby zapełnić tę lukę można otworzyć granice dla imigrantów. Tym sposobem doprowadza się do wzrostu PKB w ujęciu bezwzględnym. Jednakże- jak twierdzą niektórzy ekonomiści- napływ zagranicznej siły roboczej nie zwiększa dobrobytu mieszkańców mierzonego poprzez PKB per capita. Nie można zgodzić się z taką konstatacją. Względnie tańsi pracownicy zagraniczni stwarzają konkurencję na rynku, co obniża koszty pracy, bądź spowalnia ich wzrost i tym samym wzrost cen. To z kolei przyczynia się do wzrostu siły nabywczej mieszkańców oraz wzrostu konkurencyjności gospodarki państwa, które zliberalizowało swój rynek pracy. W długim okresie powinno to wpływać pozytywnie na przyrost PKB na głowę obywatela, jak również zwiększać poziom zadowolenia konsumentów mogących korzystać np. z tańszych usług.

READ  Drugie najlepsze rozwiązanie

Zagraniczni pracownicy przyczyniają się do wzrostu bazy podatkowej i tym samym wpływów do budżetu. Jednakże ten profit dla gospodarki państwa goszczącego może być niwelowany przez korzystanie przez imigrantów ze świadczeń socjalnych. Zdecydowanie większe znaczenie ma fakt, iż obcokrajowcy zapełniają lukę wynikającą z faktu starzenia się społeczeństwa –co jest immanentną cechą państw europejskich. Uzupełniając niedobory kadrowe w niektórych branżach, gałęziach wspomagają oni jednocześnie system ubezpieczeń społecznych kraju goszczącego, przynajmniej w krótkim okresie. Oczywiście w gorszej sytuacji jest państwo macierzyste pracowników emigrujących. W przypadku sytemu repartycyjnego (np. I filar w Polsce) może doprowadzić to do jego niewypłacalności.

Korzyści o charakterze makroekonomicznym jakie uzyskuje państwo przyjmujące pracowników zagranicznych idą niejednokrotnie w parze z negatywnymi konsekwencjami na poziomie mikroekonomicznym. Wiąże się to z faktem, że stosunkowo tania siła robocza w postaci imigrantów pozbawia czasami pracy autochtonów, a także przyczynia się do wydatnego spadku ich dochodów na skutek konkurencji na rynku pracy.

Powyższe skutki prowadzą najczęściej do wrogiego nastawienia w stosunku do obcokrajowców i w konsekwencji do niepokojów społecznych. Coraz liczniejsze incydenty związane z atakami na Polaków w Wielkiej Brytanii wydają się potwierdzać tak postawioną tezę.

Należy także zwrócić uwagę na inny problem związany z emigracją zarobkową. Napływ pracowników zagranicznych zakrojony na szeroką skalę może mieć implikacje w postaci zmian o charakterze kulturowym. Otwarcie rynków pracy UE np. na pracowników tureckich- zdaniem części analityków- może przyczynić się w długim okresie do dominacji islamu nad szeroko pojętą kulturą chrześcijańską.

Sięgając do doświadczeń takich państw jak Stany Zjednoczone, czy też Niemcy wypada stwierdzić, że pozytywne skutki napływu obcej siły roboczej przeważają negatywne konsekwencje tego zjawiska. W związku z powyższym jak najbardziej przychylnie należy podchodzić do projektu otworzenia polskiego rynku pracy dla pracowników z Ukrainy, Białorusi, a także państw azjatyckich – szczególnie w obliczu masowego exodusu polskich specjalistów z branży budowlanej.